5 sie, 2021 przez

Carnaval Sztukmistrzów po raz dwunasty


Oto ziściło się to, o czym marzyliśmy od długiego czasu. Jesteśmy w tym wszyscy. Stoimy w tłumie, siedzimy na murku już kolejną godzinę, bo szkoda stracić dobre miejsce w pierwszym rzędzie, biegniemy na drugi koniec starówki, bo tam „zaraz się zacznie”, po drodze kilkukrotnie zadzieramy głowę, by podziwiać spacery slacklinerów pomiędzy budynkami. Gdyby to była alternatywna miejska ścieżka, niejeden z nas wskoczyłby na linę w oknie mieszkania swej kamienicy i poszedł wprost do celu bez konieczności przebijania się przez tłum. A może w tej tłumnie odwiedzanej starówce tkwi także magia Carnavalu Sztukmistrzów, której 12. edycja przeszła właśnie do historii.

fot. Krzysztof Mazur, Carnaval Sztukmistrzów 2021

Carnaval jest czystą energią przeszywającą tkankę miejską, gdzie na oficjalnym szlaku turystycznych wędrówek idąc według drogowskazów Festiwalu przeżyć można rozmaite emocje; od totalnego odprężenia, po zabawę.wzruszenie czy zadumę i głęboką refleksje. Kompozycja przedstawień daje widzom olbrzymi wybór, choć nie sposób pominąć równie ważnego i spontanicznego elementu Carnavalu, w formie samozwańczych występów i animacji, które rozgrywają się poza utartym szlakiem oficjalnego folderu festiwalowego. Tegoroczna edycja w porównaniu z ubiegłoroczną zyskała szerszy, uliczny rozmach, gromadząc dużą publiczność.

fot. Katarzyna Anna Kubiak, Carnaval Sztukmistrzów 2021

Carnaval, poza artystycznymi doznaniami był rzeczywistym popandemicznym panaceum; jakby ktoś nad miastem rozpylił radość, energię, zawiesił dyscyplinujący porządek, skrócił dystans, otworzył drzwi do magicznego świata, w którym wszystko stoi na głowie lub w głowie się nie mieści. My, widzowie, byliśmy jak pielgrzymi niesieni siłą falującego tłumu do miejsc wyznaczonych na kolejną celebrację sztuki. Carnavalowy letarg skończył się nagle, jak na balu u Kopciuszka.

fot. Natalia Ogłoszka, Carnaval Sztukmistrzów 2021

Tegoroczna edycja była skrojona wręcz idealnie: nie rozsadzała miasta, nie kipiała przesadą, a tworzyła bardzo ładny, malowniczy obrazek z kolorytem lokalnym w tle.

Doskonałą koncepcją był ukłon w stronę ubiegłorocznego „Incydentu polskiego”. Pomysł na Polski akcent wybrzmiał w tym roku w formie konkursu na najlepszego buskera 12. edycji Carnavalu Sztukmistrzów. Ze zgłoszeń organizatorzy wybrali pięciu wykonawców (Krzysztof Kostera, Pan Ząbek, Człowiek Siano, Mr and Mrs Frantic, oraz Marcin Ex Styczyński), którzy przez cztery dni festiwalu prezentowali swoje show walcząc o głosy publiczności oraz uznanie Jury. Werdykt nie był łatwy; bardzo trudno jest porównać występy tak mocno różniące się od siebie czy przyjąć uniwersalne kryteria pozwalające „zmierzyć” jedną miarą artystów. Jury w swym wyborze doceniło oryginalność i pomysłowość, świeżość postaci, kontakt z publicznością, technikę, dramaturgię i flow. Doceniając pomysł, inwencję i zaangażowanie wszystkich, którzy brali udział w konkursie, werdykt Jury pokrył się z decyzją publiczności: król buskerów jest tylko jeden – Pan Ząbek!

fot. Katarzyna Anna Kubiak, Carnaval Sztukmistrzów 2021

Warto dać ponieść się energii Carnavalu i zdać się na przypadek w kwestii wyboru miejsca i show. Dobra kompozycja wydarzeń pozwalała zakotwiczyć się w jednym miejscu i oglądać po kolei, unikając konieczności szybkiego przemieszczania się z miejsca na miejsce, gdyż w dniu kolejnym można było odwiedzić inną przestrzeń i pozostać w jej obrębie na czas prezentacji pokazów.

Jak Plac po Farze należał do polskich buskerów, tak Plac Łokietka, Plac Litewski oraz plac obok Centrum Kultury – do zagranicznych artystów. A tu na widzów czekał prawdziwy Carnavalovy misz-masz, pokazujący nieograniczone wręcz możliwości sceny ulicznej. Było wzruszająco i lirycznie za sprawą poetyckiego występu „Nadir” belgijskiej grupy Cie des Chaussons des Rouges na wysoko osadzonej stalowej linie. Fińska grupa superbohaterów Race Horse Company zabrała widzów w swój świat niezniszczalnych postaci gotowych na wszystko, gdzie stopień trudności rósł z każdą minutą show, a zawieszenie praw grawitacji na czas spektaklu pozwoliło artystom robić wyczyny wręcz niewiarygodne. Na jeden dzień zawitał na Carnaval także objazdowy projekt „Przyjaciele Sztukmstrza” nawiązujący w cyrkowej formie do kultowej prozy Isaaca Bashevisa Singera. Nie byłoby Carnavalu w tak imponującej formie, gdyby nie powieść „Sztukmistrz z Lublina”. Ten wątek gra zawsze perfekcyjnie jak patefon z płytą – powidokiem dawnych wspomnień.

fot. Katarzyna Anna Kubiak, Carnaval Sztukmistrzów 2021

Buskerzy zza granicy pokazali klasę: rzadko można oglądać tak dobre, różnorodne, dopracowane uliczne przedstawienia nie pozbawione tego, co najważniejsze. Cała publiczność zamieniła się w wielką uliczną orkiestrę pod batutą Ronaldo Rondinellego z Argentyny. Che Cirque&Theater zabrał nas na wycieczkę do miejskich zakamarków, w których mieszkają bezdomni; wzruszająca forma teatru ulicznego będąca blisko jednego z ważnych i niejednoznacznych problemów społecznych. Wreszcie niczym nie skrępowana radosna twórczość Matteo Galbusery „The Loser”, pierwszorzędna klaunada odegrana w rytm radiowych przebojów podczas wędkowania. Oraz Juriy Longhi ze swoim mistrzowskim „Bubble Street Circus”, gdzie poziom tricków i pomysłów przekracza granice niemożliwości, a swoboda ich wykonania daje dowód, że mamy do czynienia z prawdziwym mistrzem.

fot. Krzysztof Mazur, Carnaval Sztukmistrzów 2021

Spektakle w namiocie cyrkowym, to także już tradycja Carnavalu Sztukmistrzów. W tym roku spektakle sceniczne zaprezentowali: francuski duet Les GüMs “StOïk” oraz Velocimanes Associes/Le Cirque du Bout du Monde „Der Lauf”. Na te wydarzenia czeka się szczególnie. Forma prezentacji show cyrku współczesnego w namiocie, to zderzenie dwóch porządków: przestrzeni kojarzonej zupełnie tradycyjnie z klasycznym cyrkiem objazdowym z formą teatralizacji sztuki cyrkowej, balansującej na granicy eksperymentu i łamania wszelkich konwencji. Pamiętam pierwsze dwie edycje tego festiwalu: namiot na Błoniach pod Zamkiem wówczas był głównym punktem, znakiem rozpoznawczym wydarzeń festiwalowych. Wówczas padały pytania o obecność zwierząt, zgodnie ze stereotypowym wyobrażeniem, że cyrk jest dla dzieci, a dzieciom najbardziej podobają się zwierzęta, gdyż poziom ich abstrakcyjnego myślenia nie jest na tyle zaawansowany, by uchwycić niuanse w żonglerce.

fot. Katarzyna Anna Kubiak, Carnaval Sztukmistrzów 2021

Zmiana myślenia i oczekiwań, to niewątpliwie jeden z dużych sukcesów takich wydarzeń mierzony latami praktyki: sukcesem jest wychować publiczność, przyzwyczaić do określonej jakości, zrewolucjonizować myślenie, docenić i wyświetlić jego różnorodną, uliczną odsłonę i tym samym wypracować język opowieści o zjawisku cyrku współczesnego. Wieczorna, piątkowa scena renegatów w Barze Żongler ujawniła drugie dno Carnavalu; ile pięknej dziwności jest w nas, jak bardzo lubimy szybować w oparach abstrakcji na scenie z dywanu, którą zawładnęła kobieta połykająca sztylety – Sara Skrajna. A tereny Browaru Perła wypełniła punkowa, ogniowa rebelia MansterVille & Blackout Paradox „The Propane Punk Show”, a w Hotelu Arche prezentacja wystawy prac Honoraty Drążyk „Cyrk i dziewczyna”.

fot. Katarzyna Anna Kubiak, Carnaval Sztukmistrzów 2021

Ten Carnaval dedykuję każdemu, komu dane było doświadczyć tej jednej z nielicznych w tym rodzaju ziemskich uciech.

tekst Agnieszka „binia” Bińczycka

zdjęcia: Krzysztof Mazur, Natalia Ogłoszka, Katarzyna Anna Kubiak, opublikowane za zgodą Organizatora 12. Carnavalu Sztukmistrzów 2021

Więcej o agabinia

Aktorka cyrkowa, animatorka kultury. piszę o sztuce cyrkowej, bo lubię:)