Iluzjonista i Marketingowiec, Damian Kość18

Damian Kość to połączenie artystycznej duszy i człowieka ze smykałką do interesów. Na scenie spełnia się jako iluzjonista występujący na przeróżnych imprezach firmowych i okolicznościowych. Do tego stopnia upodobał sobie tę sztukę, że całkiem niedawno został właścicielem jednego z czołowych,…

Hula-hoop dla dzieci. Od niemowlaka do…

Czy zastanawialiście się, jaki moment jest właściwy, by podsunąć dzieciom hula-hoop? Kiedy najlepiej zacząć? Ostatnio przyszło mi do głowy takie pytanie: czy można w ogóle taki start w hulanie zaplanować. Bo w mojej rodzinie, w której znajduje się jeden czterolatek i jedna trzynastomiesięczna panienka, hula-hoop jest ogólnie dostępne – można brać, kiedy się chce, i starzy nie krzyczą 😉 Nigdy nie robiłam synowi specjalnego wprowadzenia do tematu („no, to teraz trzymaj, patrz i hulaj”). Ale ponieważ powszechnie znaną prawdą jest fakt, że dzieci uwielbiają naśladować to, co robią dorośli – gdy w zasięgu wzroku znajdzie się mama z hula-hoop, młodzież niechybnie zapragnie spróbować.

Mój synek swoich kilka pierwszych okrążeń w talii zrobił mając kilkanaście miesięcy, trochę więcej niż roczek. Mama wprawiała obręcz w ruch wokół syna, a on śmiał się do rozpuku. Mam w swoich zasobach kółko dziecięce, ok 50 cm średnicy, wściekle różowe, które z czasem Wiktor nazwał swoim kółkiem. Odłączyło się ono od maminej kolekcji i wylądowało pomiędzy dziecięcymi zabawkami, Wiktor ma więc do niego dostęp, kiedy zapragnie. Sięga po nie od czasu do czasu i wymyśla własne zabawy z hula-hoop, wśród których, wierzcie lub nie, kręcenie w talii jest na ostatnim miejscu. Bo hula-hoop leżące na podłodze to okręg, w który można wskakiwać. Można robić „tricki”, które podpowiada dziecięca wyobraźnia (np. podnieść hula-hoop w powietrze i już jest fajnie!). Mój synek w pierwszych latach życia bez problemu wymyślał sobie autorskie zabawy z hula-hoop. Stąd wysnułam wniosek, że na hula dla dziecka nigdy nie jest za wcześnie 🙂 bo dzieciaki zrobią z niego użytek i będą się świetnie przy tym bawić – ekonomicznie (5-6 zł za sztukę w zabawkowym, w tym wypadku polypro i LED nie są potrzebne), stosunkowo bezpiecznie – mówimy tu o dziecięcych, lekkich plastikowych kółkach o średnicy 50-60 cm. To zabawka bezpieczna dla dziecka, ale lepiej uważać z porcelanową zastawą w zasięgu hula 🙂

Moje dziewczę zainteresowało się kółkiem na etapie zabaw na brzuszku i pełzania – czyli około szóstego miesiąca. Leżenie w hula-hoop, próby jego podnoszenia czy kręcenia – to fajna alternatywa dla maty edukacyjnej czy innych pluszaków/grzechotek. Dodatkowo wypełnienie hula ziarenkami, wydającymi dźwięki – to, co zawsze mnie strasznie irytowało w moim kółku z zabawkowego – stało się dodatkowym bonusem, maluchy to lubią 🙂 Z doświadczenia moich dzieci – warto zabawki wymieniać na inne, gdy się znudzą, i im prostsza zabawka, tym lepsza – zatem co jakiś czas swego niemowlaka „wrzucałam” w hula. Działało! Oczywiście przez ileś minut, czasem więcej, a czasem mniej, a potem wymiana – mata albo łóżeczko, spacer lub karmienie, w zależności od pory dnia, nastroju, sil witalnych, etc 🙂

Podpatrzyłam gdzieś kiedyś na fejsie, że pewnej kreatywnej mamie obręcz posłużyła do wykonania wielkogabarytowej zabawki sensorycznej. Zdjęcia były piękne i sama chciałam skorzystać z tego pomysłu, ale… dzieci tak szybko rosną, że nie zdążyłam. A ponieważ u nas sam plastik spełniał zadanie, to mi zabrakło motywacji 😉 A Wy próbowałyście?

Żeby zilustrować, o czym mówię, zajrzałam na Pinterest i okazało się, że w internecie jest już dużo tutoriali na „sensory ring” (albo „sensory hoop”).

Foto: Sarah Schiffman / Tutorial: Creating Really Awesome Fun Things
Foto: kleinliebchen / Tutorial: Mum’s Grapevine

Sama pominęłabym włóczkę przy takim projekcie, bo wydaje mi się, że maluch mógłby wydłubać z niej luźne nitki i połknąć. W każdym razie dziecka i tak nie powinno się spuszczać z oka w trakcie takiej zabawy, bo nawet kilkumiesięczne oseski mogą okazać się bardziej pomysłowe, niż się nam wydaje 🙂

W następnym odcinku będzie kilka słów więcej o przedszkolakach. Do usłyszenia!

 
Source: HULAJDUSZA!

Jeszcze więcej o hula-hoop na HULAJDUSZA!!

Iluzjoniści, Sebastian Grabowski i Martyna Biernacka17

Sebastian Grabowski (Pan Magiczny) i Martyna Biernacka (Pani Czarująca) to para zarówno na scenie jak i prywatnie. Od wielu lat zajmują się sztuką iluzji tworząc sceniczne pokazy dla najmłodszych. Sebastian, pod pseudonimem Alkadiass, potrafi oczarować również dorosłych, a Martyna aktywnie…

Brzuchomówca, Paweł Górka16

Paweł Górka to artysta zajmujący się mało rozpowszechnioną sztuką w naszym kraju, jaką jest brzuchomówstwo. Jak sam przyznaję, inspirował się oglądając występy światowej klasy performera – Jeffa Dunhama. Od tamtej pory Paweł postanowił zawodowo rozmawiać z lalkami na scenie. Ma…

Zumbiara i Animatorka, Julia Piwowarczyk

Julia Piwowarczyk to osoba zajmująca się tysiącami rzeczy na raz i posiadająca milion pomysłów na minutę. Prowadzi zajęcia Zumby dla dzieci i dorosłych, jest właścicielką firmy Art-Animator, szkoli kursantów ze swoich autorskich zastosowań taśmy i klocków. A to zaledwie wierzchołek…

Zamyka się największy portal filmów kuglarskich

Tą wielką skarbnicą jest serwis Juggling.tv Poniżej informacja od wydawcy: Z przykrością informujemy o tym, ale niestety nie możemy już aktualizować i utrzymywać JTV. Od 1 sierpnia 2019 r. JTV nie będzie już akceptować przesyłania. Witryna pozostanie online, tylko jako…

Plujka ogniowa, Marcin ‚Ex’ Styczyński

Marcin „Ex” Styczyński, jest, jak sam mówi o sobie, zawodową plujką ogniową. Tą niezwykle niebezpieczną sztuką zajmuje się zaledwie kilkanaście osób na świecie, a Marcin jest jednym z najlepszych. Otarł się nawet o rekord Guinessa w najdłuższym ziąnięciu. Artysta wszelakich…

Klaun, Paweł Suski

Paweł Suski, znany również jako Klaun Kluseczka to zawodowiec w sztuce cyrkowej. Jest absolwentem Państwowego Studium Cyrkowego w Julinku, w którym stawiał swe pierwsze kuglarskie kroki. Dziś artysta z dwudziestoletnim doświadczeniem bawi dzieci i dorosłych na małych i dużych scenach,…

Flow

W poprzednim wpisie opublikowałam swój mały projekt hula-hoopowy, mój macierzyński manifest 🙂 Przegapiliście? Nic straconego. Zajrzyjcie tutaj (klik!). A w tym piszącym się właśnie wpisie chciałabym podzielić się z Wami opowieścią z back stage’a. Równie domową, jak cała produkcja 🙂

W trakcie prac nad filmem przydarzyła mi się wspaniała rzecz, dla niej samej warto było trochę pokombinować nad tym projektem, znaleźć czas i energię. Był to moment. Taka chwila, kiedy nie planowałam nic nagrywać, ale chciałam wykorzystać drzemkę mojej córeczki. Włączyłam muzykę, spontanicznie złapałam swoje hula-hoop. I nagle poczułam, że muszę to nagrać teraz, natychmiast. Włączyłam aparat, i nawet swojej kuchni nie dosprzątałam na błysk, bo bałam się, że mi ta chwila ucieknie.

I zatańczyłam ten moment, zatańczyło się samo, tak jak chciałam.

A kiedy wypuściłam z rąk obręcz, i kiedy skończyła się piosenka, wcisnęłam przycisk „stop” i uświadomiłam sobie, że na tym właśnie polega f l o w.

Jakie jest Wasze doświadczenie z tym magicznym nieuchwytnym, które ciężko mi nawet po polsku nazwać? 🙂 Często Was odwiedza? Spływa na Was, opętuje? Kiedy ruchy stają się miękkie, tricki płynnie przechodzą jeden w drugi, płynie się razem z muzyką, uwalniając tłumy endorfin.

Bo ja, szczerze mówiąc, nie doświadczyłam wcześniej takiego prawdziwego flow, przez tyle lat hulania! Zaczęłam się zastanawiać, z czego to wynika.

  1. skupiałam się na precyzyjnym wykonywaniu tricków. A że często nie wychodziło perfekcyjnie, to się wkurzałam. Irytacja nie sprzyja flow.
  2. brakowało mi cierpliwości, żeby obmyślać przejścia pomiędzy figurami z hula. Więc często wychodziło niezręcznie – i chwila minęła, stracone.
  3. nie ćwiczyłam figur w konkretnych blokach, które dają taką „bazę” pod flow. Bo dobrze mieć w pamięci mięśniowej jakąś sekwencję ruchu na rozbieg – a potem już kręci się samo 🙂
  4. nie chciało mi się sięgać po aparat i nagrywać, bo sądziłam, że nie warto. A jednak nagrywanie mobilizuje, żeby się bardziej postarać, obnaża błędy, pomaga zapamiętać fragmenty choreografii.

Uwaga opisana w punkcie trzecim to moje osobiste odczucie, bo może wiele i wielu z Was takiego rozbiegu nie potrzebuje. Ale może przygotowanie sobie takiego krótkiego „składaka” komuś pomoże, żeby się wczuć i całkowicie odpłynąć. Bo potem choreografia nie ma już znaczenia, dalszy ciąg kręci się sam!

Na początek polecam składaki nieskomplikowane, kilka prostych ruchów, żeby uniknąć spięcia i stresu, że nie wyjdzie. I nie ma nic złego w tym, by się zainspirować. Ja przygotowując swój filmik sięgnęłam do nagrań Deanne Love – serii 5 lekcji „Grow with the flow”. To takie proste, krótkie choreografie do pracy nad flow. Ale oczywiście takich inspiracji jest więcej – nie tylko na kanale Deanne, ale ogólnie w internecie.

Ciekawi mnie, czy wprawne oko hulahoopisty dostrzeże mój osobisty moment flow w moim filmie? 🙂 Trwa tylko kilka sekund, bo oczywiście musiałam pociąć i pokombinować, ale to była cała sekwencja, która „kleiła się” i ku mojej radości się nie posypała na jednym niezręcznym ruchu 🙂

Miłego czerwcowego kręcenia!

 
Source: HULAJDUSZA!

Jeszcze więcej o hula-hoop na HULAJDUSZA!!

Iluzjonista i Kid Performer, Kacper Kulik

Kacper Kulik to iluzjonista, którego największą pasją od zawsze były triki karciane. Od niedawna występuje wyłącznie dla dzieci. Udowodnił, że pomimo życiowych problemów, można w krótkim czasie dojść do wysokiego poziomu i czerpać z tego radość. Inspirując się wybitnymi, światowymi…