5 Wrz, 2019 przez

Zwyczajne cuda miasta czyli Mieszko filmuje


Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego 10-letni Mieszko przygotowuje pracę o początkach Polski i swoim imienniku Mieszku I, który zjednoczył plemiona Polan. Zanim jednak dojdzie do prezentacji przed nauczycielką, uczeń wraz z kolegą wybiorą się na wagary po zakamarkach warszawskiej Pragi (…)

W jego ręku najmocniejsza oręż – nowoczesny tablet. W rytmie miasta szuka nieoczywistości, gdy dostrzega coś niezwykłego – nagrywa, tworząc film na swój kanał na youtube. Ogarnia. Kuma i kontestuje teatrzyk, który z całą pewnością jest nudą. A Mieszko ma już 10 lat i chce być sławnym youtuberem. Czasem zanurza się w wirtualny świat, czasem gubi w podziemnych korytarzach metra. Największe tajemnice kryje w czterech ścianach swego pokoju, na którym z pewnością widnieje tabliczka ze sklepu z pamiątkami „tu rządzi Mieszko”. Jak nakręci film, będzie sławny. Inspiracją: praskie podwórka i ulice, gdzie każdy zaułek, to otwarta księga z tysiącem opowieści.

Ten spektakl rozmawia z młodym widzem, wchodzi w jego świat, nie poucza, a edukuje, nie moralizuje, a uwrażliwia, nie nakazuje, a opowiada. Dużo w nim prawdziwej, swobodnej, młodzieżowej „gadki”. Ukłony dla reżysera za chęć zrobienia spektaklu, który stara się dotrzeć do nieco starszych dzieci. Nie jest infantylny, nie kokietuje i ani przez chwilę nie traci tempa. Akcja dzieje się błyskawicznie: raz jesteśmy na przedstawieniu cyrkowym, z kolei za chwilę błądzimy w tunelach metra spotykając tarcze drążące tunele, nie zatrzymujemy się długo w żadnym z tych miejsc; włóczymy się z Mieszkiem i jego kolegą po osiedlu szukając inspiracji na film, zaglądamy do domu chłopca, odkrywamy sekrety rodziny. Spektakl gra z wyobraźnią młodego widza, zapraszając go do świata takiego teatru, który nie jest odległą, elitarną sztuką, ale dzieje się jakby obok, zagarnia wszystko to, co najważniejsze dla młodego odbiorcy. Z zadowoleniem patrzę, ile da się w teatrze „wygrać” cyrkiem, jaka to użyteczna scenicznie sztuka, jako inspiracja do kreowania postaci. Sztuka cyrkowa w teatrze, to nie jest standardowe „odklepanie” numeru.

Fantastyczny pomysł na postać Mamy (brawa dla Marty Kuczyńskiej). Szalona, charyzmatyczna, ot taka koleżanka spotkana po latach, której chce się powiedzieć „nic się nie zmieniłaś” albo „wiedziałam, że ty będziesz robić super rzeczy”. Ciało jest fantastycznym narzędziem o nieskończonych możliwościach, a cyrk nie tylko romantyczną przygodą i wędrówką z namiotem przez świat. Gdyby Mieszko miał opowiedzieć o swojej mamie w szkole – byłaby to najciekawsza i jednocześnie najbardziej abstrakcyjna opowieść rodem z książki Aglayi Veteranyi „Moja mama wisi na linie, a jej laboratorium to jak pokój zagadek i escape room w jednym”. A może taka mama, to efekt fantazji dziecka? Kreatywna odpowiedź na szkolne pytanie „co robią Twoi rodzice”? – mój tata jest inżynierem i pracuje przy budowie II linii metra, a moja mama…hmmm…mama pracuje w tajemniczym laboratorium. Tak często dzieci postrzegają miejsce pracy rodziców, jak czarodziejską, niezwykłą przestrzeń. Tu cały świat jest cudem i inspiracją. 

Życie rodzinne można opowiedzieć cyrkiem. Zwariowani rodzice w życiowych „wygibasach” są ogromnie zaangażowani w swą rodzicielską rolę. Trójka aktorów odgrywa z resztą kilka ról. To zupełnie tak, jak w prawdziwym życiu: jesteśmy w nim rodzicami, przyjaciółmi, pracownikami, trenerami, koleżankami, a w marzeniach wyluzowanymi podróżnikami, freelancerami, blogerami i każdym, kim tylko chcemy. A przecież każde życie, to cyrk: karkołomne decyzje, odwaga radykalnej zmiany, stawianie czoła przeciwnościom losu, ogień wielkiego uczucia, strach i stres – to nasze swojskie salto mortale w codzienną rzeczywistość.

A gdzie tytułowa Córka Bazyliszka?

Czy jest to kolejny level gry na X-Boxie? A może jakiś pseudonim? Czy jest to raczej wynik badań tajemniczego laboratorium mamy Mieszka? Czy może prehistoryczne odkrycie, które ma nieść bardzo szlachetne przesłanie, które wybrzmiewa w ostatniej piosence? 

Teatr jest jak kociołek, w którym miesza się różne smaki i doznania po to, by sztuka smakowała, jak smakowite danie, które możemy skonsumować w całości lub wybrać z niego tylko te części, które najbardziej lubimy. Polecam konsumować w całości. To uczenie się nowych smaków sztuki, podanej w sposób niepretensjonalny. 

Córka Bazyliszka” to kolejna produkcja Praskiego Teatru Lalek i Muzeum Warszawskiej Pragi.

OBSADA: Paweł Janyst, Krzysztof Kostera, Marta Kuczyńska

MUZYKA: Wiktor Stokowski

SCENOGRAFIA: Ewa Woźniak

LALKI: Konrad „KONY” Czarkowski

PRODUKCJA: Katarzyna Szumlas

SCENARIUSZ I REŻYSERIA: Michał Walczak

fot. Małgorzata Wójcicka (materiały foto użyte za zgodą Organizatora)

tekst: Agnieszka „binia” Bińczycka (we wstępie użyto fragment opisu Organizatora)