4 Sty, 2016 przez

Gorący Sylwester w Lublinie


Podczas gdy duże miasta w Sylwestra przepychają się w mediach wielkimi koncertami z oklepanymi gwiazdami popu, Lublin postanowił wyróżnić się czymś nowym. W skrócie: zaprosił nas, kuglarzy. Niezawodni sztukmistrze podjęli się zrobienia dużego widowiska ogniowego dla bujających się mieszczan.
Poza tym Sylwester, jak to Sylwester. Był wtedy, co inne Sylwestry, czyli minus paręnaście na polu, nie szło w miejscu stać, trzeba było tańczyć.

Matylda tańczy ze skrzydłami

Matylda tańczy z płonącymi skrzydłami. Występy pod sceną były jednem z większych źródeł ciepła.

Pokaz ognia jaki jest, każdy widzi (na zdjęciach). Miejscami zorganizowany, ale głównie na żywioł (w  końcu to ogień). Ktoś obok mnie zauważył że „taki jarmarczny”, co przewrotnie wydało mi się być uwagą na plus.
Wystąpiła cała rzesza znajomych kuglarzy, znanych ze scen Variete w Łodzi, Lublinie, dosłownie z całej polski. Z występów telewizyjnych, teledysków itd. Był Multivisual, Flagrantis, Chupacabra, jeszcze parę grup, których nazw nigdy nie pamiętam i cała masa solistów.
W praniu na idola wyszedł Ex, który najpierw żywiołowo tańczył podczas plucia ogniem do Rage Against The Machine, a potem paradował bez koszulki. Nie jestem pewien co bardziej rozgrzewało publiczność.

Nadal nie widziałem człowieka, który by pluł tak dobrze jak Ex

Nadal nie widziałem człowieka, który by pluł tak dobrze jak Ex

Jak zwykle trudno mi zrelacjonować imprezę, bo i tym razem nie widziałem całej. Przybyłem, zobaczyłem wysokiego człowieka. Jak się okazało dlatego, że była pod nim scena. Dobra, znalazłem scenę, to wyciągam aparat i strzelam.  Trochę mały ten finał, ale to dobrze, bo nie założyłem szerokiego obiektywu. Po mniej więcej półtora i godzinie zorientowałem się, że są jeszcze dwie sceny zaraz za mną… Wtedy sobie uzmysłowiłem, że wydarzenie małe jednak nie było.
Na szczęście rekompensują mi to teraz miejscowe gazety, które ochoczo podsumowują sylwestra bez Bajmu.
Ogólnie czytam o brawach za chęci, że Lublin oryginalny, ale że jeszcze brakuje pomysłu i zorganizowania a’la Cirque du Soleil, albo parady, jaką szykuje Wrocław z okazji zostania stolicą kultury. I nic w tym dziwnego, bo przygotowania trwały trzy dni, czyli krócej niż do ostatniego konkursu Cyrkulacje.
Najważniejszy wydaje się mimo wszystko fakt, że to pierwsza taka próba dla miasta. Jestem pewien, że jeśli tylko dostaniemy drugą szansę, to będzie już znacznie lepsza atmosfera.

DSC06979

Marek spisuje się także jako energiczny konferansjer.

Sekcje komentarzy wyglądały mniej wyrozumiale, więc razem z występującymi uzupełniliśmy je o brakujące pochwały za wysoki poziom artystyczny i urodę tancerek, oraz tancerzy.
Jednogłośnie za najlepszy komentarz uznaliśmy pana, który pod zapowiedzią imprezy orzekł, że Lublin to zacofane miasto, które znęca się nad zwierzętami. Po jakimś czasie ustaliliśmy, że „Nowy Cyrk w mieście” faktycznie może być niejednoznacznym sformułowaniem.

Jak na 31 przystało. Pokazy były pełne w fajerwerki.

Jak na 31 przystało. Pokazy były pełne w fajerwerki.

Oprócz widowiska, dla nas ten Sylwester był jednak przede wszystkim świetną okazją do spotkania się w tym znakomitym gronie. Zmęczeni długą pracą tak siedzieliśmy sobie w piwnicy powoli popadając we wspomnianą sylwestrową przychylność. Wtedy pomyślałem raz jeszcze o komentarzach w internecie i przyszło mi do głowy: „nikt nie narzekał, że było zimno”.