20 Lis, 2015 przez

RALF #15 Wieże piłek


Jest taki niesamowity rodzaj sztuczek żonglerskich kontaktowych, który polega na balansowaniu kulki na innej kulce, którą się trzyma w ręce. Może nie brzmieć zbyt szałowo, kiedy tak to lakonicznie opisuję, ale to prawdopodobnie najtrudniejszy i najbardziej skomplikowany rodzaj balansu jaki znamy w żonglerce.

Można by pomyśleć, że są freestylowcy, którzy kręcą piłkami na palcu i w ten sposób balansują. To jednak inna bajka. Dużo, dużo lżejsza bajka z dobrym zakończeniem. Wirująca piłka sama się stabilizuje w ten sposób, że nie może się stoczyć. Jest żyroskopem, który nie wymaga wiele wkładu z naszej strony, choć to sztuczka, którą trzeba wytrenować.  Teraz wyobraźmy sobie, że stawiamy na palcu piłkę, która się nie obraca. Tu potrzebne jest już skupienie. A teraz postawmy jeszcze jedną – tak działa balans wielopoziomowy.

W praktyce nie balansuje się na palcu, tylko na trzeciej piłce, co wciąż daje nam dwie piłki balansu, ale z możliwością lepszej kontroli obrotu piłek. Obracając kulkę w dłoni sterujesz piłką na samej górze, ale używając środkowej jako swoistej przekładni, która nie tylko wpływa na przełożenie ruchu, ale też go odwraca!

Jeśli chcecie poszukać więcej, to ta sztuka po angielsku nazywa się stack balance. Najstarsze materiały  jakie znam, pochodzą od legendy żonglerki cyrkowej – Enrico Rastellego. Jeśli chcecie się zagłębić w historię, to zapraszam do artykułu historyka żonglerki Davida Caina. Ten trik jest NAPRAWDĘ leciwy.

Ale najlepsze moim zdaniem dzieje się teraz. Peter Bone jest zupełnie niepoważny, jeśli chodzi o balans. To człowiek, który robi sobie jaja z grawitacji. Ma ścisły umysł, który pomaga mu wymyślać sposoby na rozwiązywanie pozornie niemożliwych problemów. Takich, jak balansowanie dwoma tyczkami naraz.

Jedną rzecz, którą możemy powiedzieć o Peterze poza tym, że ma dużą moc obliczeniową płatu czołowego, to fakt, że w przeciwieństwie do tych starych wyjadaczy wydaje się najbardziej autentyczny. Możemy śledzić jego postępy na przestrzeni kilku filmów i nabrać pewności, że nie ukrywa przed nami żadnego sekretnego ułatwienia. Taką reputacją nie mogą pochwalić się cyrkowcy, którzy notorycznie występują z samodzielnie „dopasowanymi” rekwizytami. W nauce Bone pomagał sobie nakładając wzór na piłki za pomocą drukarki 3D, a nawet kodując własny symulator balansujący wybraną ilością piłek. Wszystko jest udokumentowane na jego kanale, zaraz obok jego rekordu świata… Polecam zobaczyć.

Innym człowiekiem w temacie jest Teku. Teku mieszka w Japonii i ma czyste kulki oraz zabawnych znajomych.

W przeciwieństwie do Petera Bone, który jest znany z klasycznej żonglerki, Teku uprawia kontaktową. Nagle bardzo jestem zainteresowany co potrafi taki człowiek.

Zostawię to bez komentarza. Za tydzień może zobaczymy więcej niemożliwych balansów. Hmm?

Miłego weekendu!