13 Lis, 2015 przez

RALF #14 Hity sezonu


Jeśli jest ktoś, kto ogląda moje odcinki regularnie, mógł zauważyć, że mam naturę hipstera. Za każdym razem kombinuję jakby tu coś ekscentrycznie namącić, byleby tylko nie wrzucić czegoś oczywistego – jakiegoś hitu ostatnich dni, kolejnego Wesa, czy nastolatka, który wyskoczy Wam na facebooku. Dzisiaj emituję odcinek specjalny (bo zwyczajny), w którym spróbuję napisać coś o rzeczach, które nie wymagają komentarza. Normalnie nie czerpię satysfakcji z mówienia o filmikach, które same do mnie przychodzą, ale jesienie obfitują w bardzo dopieszczone dziełka. Nie mogę ich tak po prostu ignorować!

Jak zwykle nie będę trzymać nikogo w napięciu – największy przebój tego sezonu – filmik z żonglerami, który zbiera miliony obejrzeń – Drugs publikowany przez Raw Art. Żonglują: Vladyslav Gapanovich, Maxim Golovchenko i Eugen Pakhalovich, prowadzeni przez Pozdnyakovów.

Fajnie chłopaki poskładali ten numer. To bez wątpienia film, który najlepiej wyraża ideę Raw Art. Nie tak dosłownie sztuki surowej jak mięso. Chodzi mi o tendencję filmów z tego kanału, gdzie głównie znajdziemy różnych młodych akrobatów w w typowej młodzieżowej stylistyce, tak jakby cyrk nigdy nie istniał.
Czegoś jednak tu brakuje. Nie chodzi mi o ciuchy, czy wybujałą fantazję montażysty. Chodzi o coś, czego nie ma w tym filmie a jest w numerze. I, o ile materiał jest raczej wciągający, to pozbawił pokaz najciekawszego elementu – pomyłek, które to dla chłopaków są najbardziej skłaniające do myślenia…

Te powodują u mnie mieszane uczucia. Po pierwsze jakim sposobem po tylu latach nauki passingu nie próbowałem nigdy po prostu podawać maczugi gdy mi jakaś spadła? Zawsze ze znajomymi usiłowaliśmy je podnieść w odpowiednim czasie, albo próbowaliśmy od początku. Zaskakuje mnie jak płynnie wygląda pokaz, w którym trzyma się najprostszego rozwiązania. Znudziłem się żonglowaniem już ze cztery razy a tak banalna, podstawowa rzecz mnie zaskakuje!
Z drugiej strony jest w takim numerze trochę napięcia z niedopowiedzianych momentów – Maczuga spadła, ale nikt się nie przyznaje. Trochę słabo to wpływa na kontakt z publicznością. Ale to tylko pod warunkiem, że publiczność w ogóle coś zauważy 😉

I tu mógłbym skończyć, ale mówiłem, że to owocna jesień. Chwila przerwy na żonglerkę kotami w stanie nieważkości…

…I jedziemy dalej.

Utrzymując czarno-białą konwencję podkręcimy nieco poziom. Onni Toivonen popisze się swoją nową solówką w tych kilku ujęciach zatytułowanych Clubbed to Death.

To już trochę poważniejsze umiejętności żonglerskie i konkretny poziom ładności ruchów, ale najbardziej cieszy mnie dowcipna muzyka Tippera. Wielkim plusem tego numeru jest chyba jednak czytelność manipulacji, która w Drugs jest na poziomie pisma mojego internisty. Tu się powstrzymam, bo zaraz niepotrzebnie zacznę je porównywać. Następny film trafia tu za piękny dźwięk i nostalgiczny montaż. Takiego nie widziałem chyba od czasu, kiedy telewizor odbierał mi TVP Kraków. Aleksi Niittyvuopio żongluje w filmie Syys.

Uwielbiam sposób w jaki stukot maczug wtopił się w piosenkę. Poza tym, żonglerka tu jest troszeczkę nudna, więc przejdę od razu do finału. Od tego pana to dawno niczego nie dostaliśmy. I dobrze, bo bardzo miło się ogląda zgromadzenie tylu sztuczek na magnetycznych maczugach Amerona Rosvala. Oto Emihl Dal i Connect

Ok, zaległości odrobione. Za tydzień wracamy do tematycznych znalezisk w sieci. Dobrego weekendu!