1 Wrz, 2019 przez

Piotruś Pan. Nibylandia moich marzeń


Patrzę na Piotrusia Pana, jakby istniał tylko dla mnie.

Jakby był niegrzecznym chłopcem, którego łobuzerskość prowokuje, zadziorność pociąga tak bardzo, że chce mi się wyskoczyć z widowni, fiknąć koziołka wprost w gąbkową scenografię, wspiąć się na rusztowanie, pobiec do krainy piratów i posłuchać najbardziej niesamowitych opowieści o świecie Nibylandii utkanym z wyobraźni dzieci, które trafiły tu przez to, że wypadły z wózków niańkom.

Piotruś tka tę Nibylandię z niezauważalnych, cieniutkich niteczek, które biegną i latają jak miliony atomów w nieskończoność – nieprzerwany korowód powtarzanych gestów, rytm kroków, który wydaje się nie spowalniać, a przygoda nigdy nie kończyć. 

Wizyta w Nibylandii jest, jak podróż w nieznane, która nęci, niczym potrzeba nowego, nieodkrytego. Filozoficznie, to choćby pozorne, przerwanie porządku czasu, w którym czeka nas wielka przygoda i wielka niewiadoma. Gdy jednak sytuacja ta przydarza się na serio, cieszy do chwili…w której nie ujawni się tęsknota za mamą. Być może z wyprawą do Nibylandii jest tak, jak z wyjazdem na wakacje: gdzie perspektywa bliskiego powrotu do zwykłych porządków sprawia, że tak chętnie przez chwilę oddajemy się w ręce wielkiej przygody.

To, co widać, staje się trampoliną, która pozwala nam poszybować dużo dalej niż sięga wzrok – przenieść się w inne czasy, podróżować poza siebie i wgłąb siebie. Piotruś Pan nie czaruje opowieścią, on dosłownie porywa widza do Nibylandii, otwierając nieograniczone pole wyobraźni. 

W Nibylandii jest postać, która wzrusza dogłębnie. Dzwoneczek (genialna Marzena Lesiak-Batko) to właściwie anioł, który jest blisko, gdy tylko Piotruś potrzebuje wsparcia. Dzwoneczek sztukę ciała wynosi na wyżyny możliwości; rozmawia, ostrzega, daje rady, pokazuje emocje gestem, a następnie odfruwa, pojawiając się w powietrzu w bardzo różnych przestrzeniach. Wielkie uznanie dla pomysłu na wykorzystanie rekwizytów cyrkowych w kompozycji i budowaniu roli. Skoro Piotruś Pan lata – to bardzo uzasadniona jest mnogość numerów powietrznych, dzięki którym dosłownie i w przenośni odrywamy się od ziemi, a niosą nas słowa jednej z piosenek zespołu „Ładne kwiatki”, które brzmią mniej więcej tak: 

„Unosić się w górę to odlot, 

jest pięknie i kolorowo

ja sobie chodzę po mlecznej drodze

Niech żyje prawdziwa wolność”

Muzyka jest bardzo mocnym ogniwem spektaklu. Kompozycje Piotra Klimka korzystają z rozwiązań tak charakterystycznych dla orkiestr cyrkowych; wyraźne „tremolo” zapowiada ważne momenty, a bogate i ciekawe instrumentarium dodaje produkcji pełni.

Ręka w górę, kto chciałby podążać w stronę wolności, gdzie rządzi dobra zabawa? Krok jest prosty – wystarczy biec za Piotrusiem Panem. Nie patrzeć pod nogi, nie oglądać się za siebie. Nie myśleć za wiele, dać się zaprosić do niezwykłej bajki, po której niektórzy z Was będą mieli piękne sny o lataniu, w których tylko banda złowrogich Piratów będzie próbowała ściągnąć na ziemię szarpiąc za nogawki. 

„Nie jestem dobrym chłopcem”

Czym jest niesforność? Z czym wiąże się bycie niegrzecznym? To dziecięcy bunt przeciw porządkowi, który ułożony jest z nakazów i zakazów. A wystarczy wyskoczyć na podwórko, w miejsce nieskrępowanej zabawy, gdzie znanym miejscom można nadać nowe, magiczne znaczenie, a potem podzielić ekipę dzieciaków na bandy i toczyć ze sobą wojnę na patyki, odkrywać nieznane lądy, ukryć się najlepiej ze wszystkich w zabawie w chowanego. Ilu z nas nigdy nie dorasta? Ilu chciałoby być wiecznie młodym? Mieć, niczym Dorian Grey tajemniczy portret w szafie, który starzeje się za nas tak, by można było „nigdy nie być starym” i rozdawać słodkie pocałunki w formie gumy do żucia. Za szybko dorastamy, potem brak nam już odwagi na zwyczajne szaleństwo. A przecież w Nibylandii czekają na nas cudne Syreny i tysiąc przygód!

Czas zabawy jest jak podróż w nieznane, ale też w zabawie podróżujemy do miejsc, które znamy i lubimy. Dlatego także w świecie Piotrusia pojawia się i wyraźnie wybrzmiewa zabawa…w dom. „Ty jesteś mama, a tu jest kuchnia, w której możesz gotować” – mówi Piotruś do Wendy. Dom, to ciepło, to bezpieczeństwo, azyl i możliwość przytulenia się do mamy, zaśnięcia w ciepłej pościeli w swoim pokoju, gdzie każde nawet najbardziej niegrzeczne szaleństwo ma swój kres. Ale Wendy nie chce być mamą, woli być słodką łobuziarą, towarzyszką zabaw.

Kiedy w nasz poukładany świat wchodzi nagle Piotruś Pan i odwraca porządek, nie odwracajmy od niego oczu. Dajmy porwać się do Nibylandii, dajmy zabrać się w podróż wgłąb siebie. Gratulacje dla całego zespołu (cudowna Wendy, charyzmatyczny wręcz demoniczny Kapitan Hak, doskonały Piotruś Pan). Cieszę się, że idea spektakli familijnych w namiocie cyrkowym żyje i bardzo się rozwija. Jest to ważne, misyjne, nie tylko ze względu na niezwykle ważny i z dużym wyczuciem potraktowany temat rodziny, ale także dla fuzji sztuk scenicznych, w których cyrk znajduje swoją przestrzeń.

Projekt teatralny „Piotruś Pan” w reż. Konrada Dworakowskiego, to kolejna już produkcja Instytutu Teatralnego im. Z. Raszewskiego w Warszawie i Teatru Pinokio z Łodzi, która z namiotem cyrkowym przemierza Polskę.

Pierwszym projektem był „Gdzie jest Pinokio?” w reż. Roberta Jarosza, następnie „Pippi Pończoszanka” w reż. Konrada Dworakowskiego, po czym „Jak wytresować dziewczynkę?” w reż. Michała Walczaka. 

„Piotruś Pan”

reżyseria, teksty piosenek: Konrad Dworakowski
scenografia: Marika Wojciechowska
muzyka: Piotr Klimek
aktorzy: Natalia Wieciech, Małgorzata Krawczenko, Hanna Matusiak, Łukasz Batko, Maciej Cempura, Piotr Osak, Marcin Ryl-Krystianowski, Mateusz Bernacik, Michał Surma
cyrkowcy: Mateusz Kownacki, Marzena Lesiak-Batko, Stanisław Korotyński, Stanisław Madej
muzycy z zespołu Ładne Kwiatki: Konrad Dworakowski, Kamil Stasiak, Paweł Jabłoński

tekst/foto: Agnieszka „binia” Bińczycka