Zumbiara i Animatorka, Julia Piwowarczyk

Julia Piwowarczyk to osoba zajmująca się tysiącami rzeczy na raz i posiadająca milion pomysłów na minutę. Prowadzi zajęcia Zumby dla dzieci i dorosłych, jest właścicielką firmy Art-Animator, szkoli kursantów ze swoich autorskich zastosowań taśmy i klocków. A to zaledwie wierzchołek…

Zamyka się największy portal filmów kuglarskich

Tą wielką skarbnicą jest serwis Juggling.tv Poniżej informacja od wydawcy: Z przykrością informujemy o tym, ale niestety nie możemy już aktualizować i utrzymywać JTV. Od 1 sierpnia 2019 r. JTV nie będzie już akceptować przesyłania. Witryna pozostanie online, tylko jako…

Plujka ogniowa, Marcin ‚Ex’ Styczyński

Marcin „Ex” Styczyński, jest, jak sam mówi o sobie, zawodową plujką ogniową. Tą niezwykle niebezpieczną sztuką zajmuje się zaledwie kilkanaście osób na świecie, a Marcin jest jednym z najlepszych. Otarł się nawet o rekord Guinessa w najdłuższym ziąnięciu. Artysta wszelakich…

Klaun, Paweł Suski

Paweł Suski, znany również jako Klaun Kluseczka to zawodowiec w sztuce cyrkowej. Jest absolwentem Państwowego Studium Cyrkowego w Julinku, w którym stawiał swe pierwsze kuglarskie kroki. Dziś artysta z dwudziestoletnim doświadczeniem bawi dzieci i dorosłych na małych i dużych scenach,…

Flow

W poprzednim wpisie opublikowałam swój mały projekt hula-hoopowy, mój macierzyński manifest 🙂 Przegapiliście? Nic straconego. Zajrzyjcie tutaj (klik!). A w tym piszącym się właśnie wpisie chciałabym podzielić się z Wami opowieścią z back stage’a. Równie domową, jak cała produkcja 🙂

W trakcie prac nad filmem przydarzyła mi się wspaniała rzecz, dla niej samej warto było trochę pokombinować nad tym projektem, znaleźć czas i energię. Był to moment. Taka chwila, kiedy nie planowałam nic nagrywać, ale chciałam wykorzystać drzemkę mojej córeczki. Włączyłam muzykę, spontanicznie złapałam swoje hula-hoop. I nagle poczułam, że muszę to nagrać teraz, natychmiast. Włączyłam aparat, i nawet swojej kuchni nie dosprzątałam na błysk, bo bałam się, że mi ta chwila ucieknie.

I zatańczyłam ten moment, zatańczyło się samo, tak jak chciałam.

A kiedy wypuściłam z rąk obręcz, i kiedy skończyła się piosenka, wcisnęłam przycisk „stop” i uświadomiłam sobie, że na tym właśnie polega f l o w.

Jakie jest Wasze doświadczenie z tym magicznym nieuchwytnym, które ciężko mi nawet po polsku nazwać? 🙂 Często Was odwiedza? Spływa na Was, opętuje? Kiedy ruchy stają się miękkie, tricki płynnie przechodzą jeden w drugi, płynie się razem z muzyką, uwalniając tłumy endorfin.

Bo ja, szczerze mówiąc, nie doświadczyłam wcześniej takiego prawdziwego flow, przez tyle lat hulania! Zaczęłam się zastanawiać, z czego to wynika.

  1. skupiałam się na precyzyjnym wykonywaniu tricków. A że często nie wychodziło perfekcyjnie, to się wkurzałam. Irytacja nie sprzyja flow.
  2. brakowało mi cierpliwości, żeby obmyślać przejścia pomiędzy figurami z hula. Więc często wychodziło niezręcznie – i chwila minęła, stracone.
  3. nie ćwiczyłam figur w konkretnych blokach, które dają taką „bazę” pod flow. Bo dobrze mieć w pamięci mięśniowej jakąś sekwencję ruchu na rozbieg – a potem już kręci się samo 🙂
  4. nie chciało mi się sięgać po aparat i nagrywać, bo sądziłam, że nie warto. A jednak nagrywanie mobilizuje, żeby się bardziej postarać, obnaża błędy, pomaga zapamiętać fragmenty choreografii.

Uwaga opisana w punkcie trzecim to moje osobiste odczucie, bo może wiele i wielu z Was takiego rozbiegu nie potrzebuje. Ale może przygotowanie sobie takiego krótkiego „składaka” komuś pomoże, żeby się wczuć i całkowicie odpłynąć. Bo potem choreografia nie ma już znaczenia, dalszy ciąg kręci się sam!

Na początek polecam składaki nieskomplikowane, kilka prostych ruchów, żeby uniknąć spięcia i stresu, że nie wyjdzie. I nie ma nic złego w tym, by się zainspirować. Ja przygotowując swój filmik sięgnęłam do nagrań Deanne Love – serii 5 lekcji „Grow with the flow”. To takie proste, krótkie choreografie do pracy nad flow. Ale oczywiście takich inspiracji jest więcej – nie tylko na kanale Deanne, ale ogólnie w internecie.

Ciekawi mnie, czy wprawne oko hulahoopisty dostrzeże mój osobisty moment flow w moim filmie? 🙂 Trwa tylko kilka sekund, bo oczywiście musiałam pociąć i pokombinować, ale to była cała sekwencja, która „kleiła się” i ku mojej radości się nie posypała na jednym niezręcznym ruchu 🙂

Miłego czerwcowego kręcenia!

 
Source: HULAJDUSZA!

Jeszcze więcej o hula-hoop na HULAJDUSZA!!

Iluzjonista i Kid Performer, Kacper Kulik

Kacper Kulik to iluzjonista, którego największą pasją od zawsze były triki karciane. Od niedawna występuje wyłącznie dla dzieci. Udowodnił, że pomimo życiowych problemów, można w krótkim czasie dojść do wysokiego poziomu i czerpać z tego radość. Inspirując się wybitnymi, światowymi…

Face Painterka, Monika Nyżnyk

Monika Nyżnyk, jedna z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych face painterek w Polsce. Zdobywczyni nagrody Trophy 2018. Znają ją wszystkie osoby zajmujące się tą sztuką. Uchodzi za perfekcjonistkę, znającą i propagującą profesjonalne nazewnictwo, a na jej szkolenia zjeżdżają się ludzie z…

Hulajdusza 6 lat pozniej. Mama, hula-hooperka i blogerka

W listopadzie 2018 roku minęło 6 lat, odkąd postanowiłam założyć blog. Maj 2019 nie stanowi więc jakoś specjalnie okrągłej rocznicy, ale zebrało mi się na podsumowania i bilanse. Przyszła do mnie ni stąd ni zowąd potrzeba nadawania nowych sensów swojej pisaninie. Czy iść dalej tą drogą, a jeśli nie, to którą właściwie? Ten wpis miał początkowo nazywać się „Manifest dojrzałej hula-hooperki, matki i blogerki”, ale kiedy tak sobie przeleżał w poczekalni prawie trzy miesiące, to totalnie zeszło z niego powietrze 🙂 Zamiast manifestować cokolwiek, zapragnęłam po prostu powiedzieć: No, cześć! Co u Was słychać?

Sześć lat, i ile się zmieniło w tym czasie! I nie tylko to, że hula-hoop wyszło z cienia, trafiając w ręce wspaniałych ludzi, którzy rozwijają się i rozkwitają. Ile filmów się nakręciło, ile nowych stron, ilu nowych instruktorów, kursów, ile fajnych kółek można kupić w sklepach w P o l s c e – a 6 lat temu ich nie było, cytując klasyka: nie było niczego. I że dziś to poziom mamy taki, że czapki z głów same spadają. No i też ja się zmieniłam, moje otoczenie, plany. 

W 2012 roku (wtedy już jakieś 2 lata sobie byłam kręciłam), przyszło mi do głowy, że będę pisać blog, bo należy promować hula-hoop i ludziom czytającym w języku polskim dać garść przydatnych informacji, co zrobić z takim hobby. Miałam wtedy tyyle energii, żeby szukać tych sal pod treningi, sklepów, warsztatów (tylko że ich w Polsce nie było, a jedyny w swoim rodzaju festiwal FROG w Gdyni otworzył mi nową przegródkę w mózgu i pokazał, że można. A teraz już nie ma tego festiwalu). Miałam ambicje, by wyszukiwać najciekawsze ciekawostki pod słońcem, najpiękniejsze filmy. Śledziłam wtedy bacznie Hooping.org, które skrupulatnie wyławiało każdy kadr z hula-hoop z sieci. Ba, nawet o nas napisali 🙂 Teraz już nie działa Hooping.org. Nie ma Hoopcity, gdzie na forum kiedyś Babz Robinson napisała, że jedzie w podróż do Europy. I była w Gdańsku, tak po prostu – teraz trudno mi w to uwierzyć, ale nocowała w małym mieszkanku na Jaśkowej, które wtedy wynajmowaliśmy.

Kiedy zaczynałam tu pisać, miałam 29 lat i chciałam być jak Vivian Spiral, Babz Robinson i Lisa Lottie 🙂

W 2015 roku zostałam mamą. Przez te 4 lata hula-hoop wciąż krąży w orbicie moich zainteresowań i nadal jest moją ulubioną aktywnością. Ale już nie jest na pierwszym planie, bo rodzina, bo praca, bo pies, bo sprzątanie, bo zakupy, bo obiad. Bo do lekarza, bo spotkać się z przyjaciółką, bo spać. I ciągle sobie mówię, że wrócę do regularnych treningów i regularnego pisania, i wciąż kończy się na pojedynczych zrywach.

A ja ogromnie lubię ten mój blog i chcę tu dalej być. Hulajdusza wiele zmieniła w moim życiu. Jestem raczej introwertyczką, więc wyjście z pisaniem do ludzi, to był pewien akt odwagi. Moja pasja stała się publiczna, stała się moim znakiem rozpoznawczym. Wciąż nim jest, zawsze gdy spotykam kogoś znajomego po długim czasie, pada pytanie: a kręcisz jeszcze hula-hoop? Usłyszałam z powodu tego bloga wiele miłych słów, poznałam nowych ludzi, niektórym mogłam pomóc. Odkryłam, że mam fankę 🙂 Mogłam realizować się w pisaniu, bo oprócz hulania, bardzo lubię pisać. A to pisanie mnie ogromnie motywuje do kręcenia.

I tym sposobem dotarłam do miejsca: i co z tym dalej? Bo jednak chciałabym dać temu pisaniu jakiś kierunek, chciałabym, żeby dokądś zmierzało.

Kiedy moje sześć lat blogowania minęło (…jak jeden dzień ;)) odniosłam wrażenie, że w hula-społeczności jestem już trochę dinozaurem, tak jakby odrobinę zawyżam średnią 🙂 Cóż, jestem w końcu mamą. Mamą z hula-hoop! Co nie znaczy, że chciałabym zmienić tę stronę w blog parentingowy (chociaż o dzieciach w nim będzie, tu i ówdzie). Może trochę bardziej lajflstajlowy? W końcu hula-hoop było i jest nadal w pewnym sensie moim stylem życia 🙂 Hulajdusza.eu mogłaby być blogiem o tym, jak to jest być hooperem dzieciatym i po trzydziestce (…piątce). Trochę bardziej o codzienności, domu. Bo trochę mniej mi się już chce tych ciekawostek z wielkiego świata szukać po internetach…

Zaczęłam od przeprojektowania strony (odrobinę) i zmiany logo, bo to pierwsze już pięć lat temu mi się znudziło, ale nigdy nie miałam do tego głowy 🙂 Przyznaję bez bicia, że czerpię z bezpłatnych gotowców, bo na grafika z prawdziwego zdarzenia mnie nie stać – Hulajdusza zawsze była projektem niekomercyjnym. I mam nadzieję, że wybaczycie, że jeden z fontów sypnął się nieco, pracujemy nad tym 🙂

I oto jest, przewietrzona strona, dużo słów w nowym poście, mocne postanowienie, że będę pisać raz w tygodniu, nawet jeśli publikować będę rzadziej. Chciałabym jeszcze robić więcej filmów, bo składanie je w miłą dla oka całość to moja nowo odkryta pasja. Czy tak się stanie – czas pokaże.

Na dobry początek będzie film. Impulsem do jego powstania był konkurs o inspiracjach i pasjach, ale mój film odpadł w przedbiegach, chyba okazał się niewystarczająco ambitny, albo niezbyt artystyczny 🙂 Mam nadzieję, że mimo to będzie czytelny dla drogich mi hulahooperów. To opowieść o macierzyństwie, chwilach wykradzionych na wewnętrzny rozwój, taki mój love-the-process. Z uśmiechem dla wielbicieli LED-ów, dużych psów, bałtyckich plaż, stylowych kafelków w kuchni 😉 O radości z prostych rzeczy. Układ jest banalny, a inspiracją i punktem wyjścia dla niego były nagrania Deanne Love. A skoro Rachael Lust może tańczyć w kuchni, to mogę i ja. Zwłaszcza gdy zima za oknem 🙂 (a wtedy, gdy kręciłam, to była).

O filmie jeszcze słówko napiszę niebawem. Tymczasem – kurtyna!

Witajcie w mojej bajce. I… koła w ruch!

 
Source: HULAJDUSZA!

Jeszcze więcej o hula-hoop na HULAJDUSZA!!

Konferansjer, Kamil Szczepanik

Kamil Szczepanik to konferansjer z zawodu i podróżnik z zamiłowania. Lubi nieustannie się rozwijać i podejmować nowe wyzwania, o czym świadczą nietypowe eventy, które prowadził. W swojej pracy łączy rolę speakera i tanecznego animatora, przez co dostarcza wielu wrażeń swojej…

Państwowa Szkoła Sztuki Cyrkowej – Rekrutacja

Etap pierwszy: Przesłanie pocztą elektroniczną kwestionariusza osobowego do dnia 01 czerwca 2019 r. Osoby chętne do podjęcia nauki w Państwowej Szkole Sztuki Cyrkowej w Julinku zapraszamy w pierwszej kolejności do wypełnienia kwestionariusza osobowego, a następnie, do przesłania go do dnia 01…