23 Maj, 2020 przez

CyrkON. Cyrk jest tam, gdzie chcesz


Nie wiem, gdzie byśmy byli w naszym stanie pandemicznego zawieszenia, gdyby nie sztuka. Nie wiem, czym wypełnialibyśmy pustkę, nadmiar czasu, leczyli rany po stracie pracy albo czym angażowali nasze dzieci. Nie wiem i nie mam pomysłu na przetrwanie czasu izolacji bez jakiegokolwiek kontaktu ze sztuką. 

Zajawka widowiska CyrkON – artyści na łączach

Wiem natomiast, co stało się z rzeszą artystów. Pandemia uwięziła ich w niebycie, a całe pokłady kreatywności musieli przekierować w stronę organizowania sobie życia na nowo, zakładania zbiórek pomocowych czy też treningów mimo wszystko „jakby takiego jutra miało nie być”. Widmo izolacji rozciąga się niebotycznie, frustracja rośnie wprost proporcjonalnie do ilości dni #zostańwdomu. Gdy odwiedziło się już Las Kuchnias, San Salon, El Sypialnię po stokroć, gdy odważniej wychylamy publicznie twarz spod maseczki, gdy oburzamy się coraz głośniej na to, co dzieje się z naszym zamrożonym życiem – zaczynają się uruchamiać rezerwy kreatywności. Prezentacje online są oczywistą odpowiedzią na nowy, a może tylko wzmocniony typ potrzeby: nie zniknąć z rynku, nie dać o osobie zapomnieć. Skoro nikt chwilowo nie zamawia naszych usług – zaprezentujmy się bez zlecenia. Świat potrzebuje sztuki, zwłaszcza świat skoszarowany do rozmiarów własnego M.

Wiele lat temu Paweł Passini zaprosił widzów do…starej spalarni śmieci na spektakl „Alicja w krainie czarów”, w którym widz podążał przez przestrzenie opuszczonego budynku oswojone sztuką…Nie bez powodu wspominam tego reżysera i twórcę. On także odważnie przeniósł teatr do Internetu, uważając nowe technologie za medium przyjazne dla sztuki scenicznej. 

Produkcja CyrkON. Artyści na łączach, to pierwszy tego typu, pełnowymiarowy spektakl cyrkowy w wirtualnej przestrzeni, który „dzieje się” na żywo. Kilkunastu artystów, magazynowa przestrzeń ze swym surowym klimatem, w której zagrać można…niezły cyrk! Publiczność w bezpiecznej odległości, po drugiej stronie monitorów.

Wędrówka między kolejnymi pokojami jest jak inicjacja, kolejny stopień wtajemniczenia, prowadzona na dwóch poziomach jednocześnie. Zapowiedź na żywo oraz bardziej teatralnie – mocą tajemniczej postaci o trzech twarzach w wykonaniu Shao. Ten „lajtmotiv” jest postacią magiczną równoległych światów. Majestatyczny, perfekcyjny, tajemniczy, jak nieruchomy poruszyciel. Wprawia w ruch geometryczne przedmioty, łamiąc zasady geometrii. To przewodnik inny, niż pędzący królik z „Alicji…” – ta sztuka działa hipnotycznie, maluje płynnym ruchem obrazy medytacyjne, jest mandalą dla zmęczonej głowy.

Pokaz duetu pole dance Marii Rozbickiej i Macieja Czarskiego zapamiętany z Mam Talent, jako występ z ważnym przesłaniem nie stracił na swej sile (w czasie pandemii temat przemocy wręcz rozsadza niejedne zamknięte drzwi), ale – mam wrażenie – dojrzał i wybrzmiał z kolejnym równoległym tematem. Ten pokaz rozkłada emocjonalnie i działa z podwójną mocą. Oglądam go na bezdechu, tak, by nie uronić ani sekundy z gry, która prowadzona jest z widzem na różnych rejestrach jednocześnie. Występ z wirtuozerskim wyczuciem uderza w mniej słyszalne półtony, w których dzieją się nasze ukryte fantazje o relacjach damsko-męskich. Cała siła tkwi w momentach zatrzymania, wyczekania, wpuszczeniu powietrza pomiędzy kolejne emocjonalne uderzenie. Wówczas w głowie aż iskrzy. O dojrzałości numeru mówi się wtedy, gdy widz nie czeka na trick, a podąża za historią. Tricki „dzieją się” przy okazji. 

Sztuka cyrkowa jest językiem bardzo uniwersalnym, którym można wyrazić wszystko: porusza ważne tematy i równie pięknie opowiada bajki. Pokazy z kulą akrylową, to wizytówka Kamila Dzilińskiego. Jest w tym niezrównany. To jest ten poziom występu, gdzie należy z uznaniem patrzeć na perfekcyjną symbiozę Artysty z rekwizytem. Kula wędruje po ciele zastyga w zaskakujących punktach lub „zawiesza” się w powietrzu. Przestrzeń, w której się prezentował, pozwoliła odkryć w Nim bajkową postać; uroczego chłopca mającego coś z Piotrusia Pana, który wyskoczył z jednej z ram obrazu. Kto wie, co narodzi się z odkrycia bajkowego alter ego Kamila. 

Duet żonglerski Mateusza Czwojdzińskiego i Macieja Czarskiego Gentelman’s Juggling ma w sobie coś z ponadczasowości. Nie sposób nie przywołać skojarzenia z Kabaretem Starszych Panów: nuta retro, klasa i szyk – to jak przepis na uniwersalne danie: smakuje zawsze i każdemu. Bardzo świeży projekt z potencjałem na więcej; śmiało może być częścią rozbudowanej historii. Widzę w tym zalążek kabaretu cyrkowego. Moim zdaniem takiej formy bardzo brakuje na rynku. 

Klaustrofobiczny pokój z mnóstwem porozrzucanych kartek. Widzimy go kilkukrotnie. To przecież nasze pandemiczne „tu i teraz”. Izolacja dla artystów nie jest łatwa; zaburza rytm, znikają zlecenia. Zdarza się, że kreatorzy sztuki giną w stosach papierów, stając się fundraiserami, managerami czy fakturzystami. Ze stosów tabel, wyliczeń oraz pytań z urzędowych formularzy wybija się doskonały numer Tomasza Piotrowskiego (JugglingSucks); ilość kombinacji, które można wykonać z ringami jest nieskończona. Ten występ dziś jest dosadnym odzwierciedleniem stanu kultury/sztuki w okresie pandemii, „zagrzebanej” lub balansującej między konkursem grantowym, a zawieszaniem ZUSu. 

JugglingSucks

Co zmalował Krzyś Czarski? To jest chyba największy progres, jaki widziałam w ostatnim czasie. Fantastyczne opanowanie rekwizytu i numer, który pewnie z powodzeniem można zapętlić czy też wyświetlić „od tyłu”, bo jest tak rytmiczny i płynny, jak 16-wersowy hot16challenge. Czas na budowanie postaci, gdyż – jak śpiewa Pokahontaz: Każdy koniec ma dwa kije

Krzyś Czarski w pokazie z flower stickiem (fot. Marcin Kościelny)

Największe wrażenie zrobiła na mnie Dominika Krzymowska. Ten występ na kole powietrznym powinien stać się manifestem artystów, których pandemia każdego dnia próbuje zepchnąć w niebyt. Jest w tym tak bezkompromisowa, odważna, niezłomna, silna. Zamiast tricków jest rozpacz, nieustanna walka o przetrwanie z tysiącem retorycznych pytań „co dalej”. To już jest ten poziom artystycznej dojrzałości, którego nie liczy się ilością elementów. Jesteśmy w tym wszyscy, tańczymy na Titanicu, wirujemy do utraty tchu. Bal trwa w najlepsze, a my zatracamy poczucie realności. Ostatni bal, to chocholi taniec, pół-sen, pół-jawa, z którego nie wszyscy wyjdą bez szwanku… Ale sztuka przetrwa. Upomni się o swą przestrzeń, wyszarpie dla siebie kawałek świata, albo go sobie znajdzie. 

Dominika Krzymowska (foto. Marcin Kościelny)

Cieszę się na tak ogromny odzew społeczny, na tak wielkie wsparcie dla tej produkcji i widzę, że symboliczny „kapelusz” na Zrzutce wydarzenia zapełnił się po brzegi. 

Przez meandry magazynów na warszawskiej Pradze prowadzili nas: Anka (Juraszek) Dzilińska, Agnieszka Morawska i Michał Hanczak. Realizacja produkcja i promocja: portal kuglarstwo.pl, a kolorytu dodała Pracownia Kontrast.

Marysia i Julian – zwycięzcy ostatniej edycji Mam Talent

Wystąpili: Emilia Pieśkiewicz, Maciej Pęda, Maciej Czarski, Maria Rozbicka, duet: Marysia i Julian (zwycięzcy ostatniej edycji Mam Talent), Krzyś Czarski, Michał „Shao” Szałucho, Tomasz „Barney” Piotrowski, Kamil „Dzielny” Dziliński, Pracownia Kontrast (SkuchaOne, Rurzowa, Tazuka), Multivisual, Gentelmen’s Juggling, Dominika Krzymowska, Krzysztof Ratkowski.

Realizacja/operator kamery: Marcin Schmidt (MS Brand Marcin Szmidt)

fot. Pracownia Kontrast

zdjęcia: własność Multivisual (publikacja materiałów foto za zgodą grupy), Marcin Kościelny (publikacja za zgodą), Pracownia Kontrast (publikacja za zgodą)

Zapis transmisji z widowiska możecie zobaczyć pod adresem: https://youtu.be/NZs5V6fyN9M

tekst: Agnieszka „binia” Bińczycka

agabinia

Więcej o agabinia

Aktorka cyrkowa, animatorka kultury. piszę o sztuce cyrkowej, bo lubię:)