Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją to moment, w którym warto mówić nie tylko o leczeniu i statystykach, ale również o codziennych narzędziach, które pomagają przetrwać trudniejsze dni. Jednym z nich może być ruch – a konkretnie kuglarstwo, które łączy ciało, uwagę i emocje w sposób zaskakująco wspierający.
To nie jest cudowny lek. Jednak dla wielu osób bywa realnym wsparciem.
Depresja a ciało – połączenie, o którym często zapominamy
Depresja nie dzieje się wyłącznie „w głowie”. Bardzo często objawia się w ciele: napięciem, zmęczeniem, brakiem energii, poczuciem ciężkości. Dlatego aktywności, które delikatnie uruchamiają ciało, mogą być ważnym elementem dbania o siebie.
Kuglarstwo nie wymaga:
- rywalizacji,
- presji wyniku,
- ani perfekcji.
Wystarczy obecność. A to bywa kluczowe.
Endorfiny bez wyścigu i presji
Ruch sprzyja wydzielaniu endorfin, czyli hormonów poprawiających nastrój. W przypadku kuglarstwa dzieje się to w sposób łagodny i nienarzucający się. Nie trzeba biegać maratonów ani przekraczać granic.
Powtarzalne ruchy, rytm i skupienie sprawiają, że:
- ciało się rozluźnia,
- oddech się uspokaja,
- a myśli choć na chwilę zwalniają.
I czasem ta chwila jest bardzo dużo warta.
Flow zamiast walki z myślami
Jednym z najtrudniejszych aspektów depresji jest nadmiar myśli, które krążą w kółko. Kuglarstwo – szczególnie poi, piłki czy balans – naturalnie wprowadza stan flow. To znaczy, że uwaga skupia się na „tu i teraz”.
Nie dlatego, że ktoś każe „myśleć pozytywnie”, lecz dlatego, że ręce, oczy i oddech zajmują się jednym, prostym zadaniem.
Myśli nie znikają.
Ale na chwilę przestają rządzić.
Małe sukcesy, które nie krzyczą
Depresja często odbiera poczucie sprawczości. Dlatego tak ważne są drobne, zauważalne momenty: jeden czystszy ruch, kilka sekund dłuższego balansu, powtarzalność bez frustracji.
W kuglarstwie:
- nie ma „zaliczone / niezaliczone”,
- nie ma porażki w klasycznym sensie,
- jest proces.
A proces – nawet bardzo powolny – potrafi dawać poczucie, że coś jednak się porusza.
Wspólnota bez ocen
Choć kuglarstwo bywa praktyką solo, to jednak często prowadzi do kontaktu z innymi. Treningi, spotkania, konwenty czy nawet rozmowy online tworzą przestrzeń, w której nie trzeba się tłumaczyć z bycia „nie w formie”.
W tym środowisku:
- każdy kiedyś zaczynał,
- każdy coś upuszcza,
- i każdy ma gorsze dni.
To daje ulgę. Bo normalność nie zawsze oznacza bycie w porządku.
Ważne: to wsparcie, nie zamiennik
Trzeba to powiedzieć jasno: kuglarstwo nie zastępuje terapii, leczenia ani pomocy specjalistów. Natomiast może być jednym z elementów dbania o siebie – obok rozmowy, wsparcia i profesjonalnej opieki.
Jeśli zmagasz się z depresją, to sięganie po pomoc jest oznaką siły, nie słabości.
Na koniec, z uważnością
Z okazji Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją chcemy powiedzieć jedno:
jeśli dziś jedyne, na co Cię stać, to kilka minut powolnego ruchu – to wystarczy.
Kuglarstwo nie pyta, czy jesteś produktywny.
Pyta tylko, czy jesteś obecny.
A czasem obecność to pierwszy, bardzo ważny krok.
Więcej o Sara Zalewska
Studentka dziennikarstwa, komunikacji społecznej i medioznawstwa, związana z kuglarstwem od prawie sześciu lat



