Zima, cisza i trening – o sezonowości w kuglarstwie

Opublikowano:

Zima to ten moment w roku, kiedy kuglarstwo przestaje być spektaklem, a zaczyna być… charakterem. Latem wszystko jest piękne. Jest słońce, są festiwale, są przypadkowi ludzie, którzy nagle stają się publicznością, a ty — artystą, choć pięć minut wcześniej tylko szukałeś miejsca do ćwiczeń. Latem żongluje się dla świata. Zimą żongluje się przeciwko sobie.

Bo zima nie pyta, czy masz motywację. Zima pyta, czy naprawdę chcesz.

Zimowy kuglarz, czyli człowiek w dresie

Zimowy kuglarz nie wygląda jak z plakatu. Nie ma sceny, nie ma światła, nie ma kostiumu. Jest za to dres, skarpety nie do pary i to jedno miejsce w pokoju, gdzie da się rzucać bez strącania lampy. Rekwizyty leżą na podłodze i udają, że nic się nie dzieje, choć wszyscy wiedzą, że oceniają.

Bo rekwizyty zimą nie motywują. One tylko leżą i czekają, aż sam podejmiesz decyzję. A potem spadają. Dużo spadają.

Cisza, w której słychać każdą porażkę

Zimą trening jest cichy. Nie ma gwaru ulicy, nie ma muzyki z głośników, nie ma aplauzu po przypadkowo udanym triku. Jest za to dźwięk piłki odbijającej się od podłogi. Ten dźwięk jest jak metronom twoich złudzeń.

I nagle orientujesz się, że żonglerka bez publiczności jest znacznie trudniejsza. Bo nie da się udawać. Albo wychodzi, albo nie. A najczęściej: jeszcze nie.

Sezon „wracam do podstaw”, czyli coroczna tradycja

Każdej zimy kuglarze na całym świecie podejmują tę samą decyzję:

„Wrócę do podstaw. Dla czystości ruchu.”

To piękne kłamstwo. Prawda jest taka, że nowe triki zimą po prostu nie chcą wchodzić. Palce są wolniejsze, mózg bardziej sceptyczny, a cierpliwość kończy się szybciej niż rozgrzewka.

Ale podstawy są jak stary znajomy. Może nudny, ale niezawodny. Zawsze są. Zawsze przypominają, że bez nich nie ma niczego.

Kuglarstwo bez sensu użytkowego

Zimą pojawia się też pytanie egzystencjalne:

„Po co ja to właściwie robię?”

Nie ma występu, nie ma zdjęć, nie ma filmików. Nikt nie widzi. Nikt nie lajkuje. Trenujesz tylko dlatego, że nie umiesz inaczej. I to jest moment, w którym kuglarstwo przestaje być hobby, a zaczyna być… podejrzane.

Bo normalni ludzie zimą robią herbatę. Ty robisz rozgrzewkę nadgarstków.

Zima obnaża prawdę

Latem każdy może być kuglarzem. Zimą zostają tylko ci, którzy:

  • nie potrzebują widowni,
  • nie potrzebują efektów,
  • nie potrzebują natychmiastowej satysfakcji.

Zostają ci, którzy potrafią ćwiczyć przez 20 minut i uznać to za sukces. Bo zimą 20 minut to bohaterstwo.

Wiosna i to magiczne „samo weszło”

A potem przychodzi wiosna. Nagle coś wchodzi, ręce wiedzą i ktoś mówi:

„Ale masz talent!”

I ty się uśmiechasz, bo wiesz, że to nie talent. To była zima. Cisza. Te wszystkie treningi, o których nikt nie wiedział i które wyglądały jak nic.

Kuglarska prawda objawiona

Zima w kuglarstwie jest niewdzięczna. Nie daje nagród, nie daje skrótów, nie daje aplauzu. Ale daje coś znacznie gorszego — uczciwość.

Jeśli trenujesz zimą, to nie dlatego, że wypada. Tylko dlatego, że nie potrafisz przestać.

A to oznacza, że wiosną znowu wyjdziesz na światło. I znowu będziesz udawać, że to wszystko przyszło samo.

Więcej o Sara Zalewska

Studentka dziennikarstwa, komunikacji społecznej i medioznawstwa, związana z kuglarstwem od prawie sześciu lat

Podobne wpisy

Leave a Reply

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Sara Zalewska
Sara Zalewska
Studentka dziennikarstwa, komunikacji społecznej i medioznawstwa, związana z kuglarstwem od prawie sześciu lat