Archiwa tagu: W zdrowym ciele

Zima, zima, zima

W przerwie pomiędzy pakowaniem prezentów i pieczeniem piernika postanowiłam nabrać w płuca mroźnego powietrza i sprawdzić, jak się hula w grudniowym lesie. Świetnie – ale krótko. Zarówno moje dłonie jak i drogiego fotografa zmarzły przy gdańskim minus 9, więc szybciutko wróciliśmy do domu. Bo i prezenty, i potrawy wzywały.

Ale warto było skorzystać z śnieżnej pogody i paru promieni słońca w lesie dla krótkiego spaceru i paru zdjęć, które narcystycznie zamieszczam na łamach.

Tymczasem wracając do sprzątania i barszczu życzę Wam radosnych Świąt! Postaram się w nadchodzących dniach objadać bezwstydnie i kręcić hula hoop na świątecznie – co i Wam polecam. Gdyby się jednak nie udało na bieżąco spalać kalorii, nie zamierzam się martwić, bo kręcić będziemy dalej w Nowym Roku. Coraz lepiej i piękniej!

STP83321STP83318

 

 

 
Source: Hulajdusza!

Jeszcze więcej o hula-hoop na Hulajdusza!!

Gdzie trenować zimą w Trójmieście?

Dokąd się wyrwać z hula hoop, kiedy ciemno, zimno i pada, więc o plenerze w trójmiejskich parkach można zapomnieć, a pokój w mieszkaniu jest za mały na hulanie? Mamy już odpowiedź!


Mimo że szaro jest i buro, spadł pierwszy śnieg, sklepy świecą się gwiazdkowo-choinkowo (co jest oznaką nieuchronnie zbliżającej się zimy) i czujemy tradycyjny spadek formy, zamiast narzekać, bierzemy hula hop, wsiadamy w dowolny środek transportu i pędzimy na Żabiankę. Odnajdujemy z łatwością Halę Widowiskowo-Sportową na AWFiS i zjawiamy się na treningach Movement Academy.

Wcześniej zapoznajemy się z harmonogramem treningów na stronie Movement Academy lub Facebooku. Treningi odbywają się trzy razy w tygodniu, we wtorki, czwartki i niedziele, a przeznaczone są dla każdego, kogo interesuje parkour, freerun, akrobatyka, tricking czy kuglarstwo. Jak się okazało, hula hoop też jest mile widziane. Opłata za jednorazowe wejście wynosi 5 zł. Więcej szczegółów w internecie. Dodam, że Facebook informuje zainteresowanych o wszelkich zmianach w grafiku.

Atmosfera jest przyjazna, miejsca ci tam dostatek, więc hulać można do woli, we wszystkich kierunkach. Sprawdziłyśmy, polecamy. Planujemy powtórzyć niedzielny wypad na Żabiankę w kolejną niedzielę (a jeśli przydarzy się jakiś weekendowy wyjazd, to zamiennie w tygodniu), więc wszystkich pragnących przyłączyć się ze swoimi kółkami mobilizujemy do działania!

Nie dajmy się zimie!

Na rozgrzewkę i na zachętę taki oto filmik. W roli głównej Kenna z Bristolu.

PS. A Oli dziękuję za polecenie mi Movement Academy!

 
Source: Hulajdusza!

Jeszcze więcej o hula-hoop na Hulajdusza!!

MOJE PIERWSZE

Chwila na wspomnienia. A właściwie to postanowiłam pójść za ciosem i rozwinąć myśl, która mnie nawiedziła przy okazji poprzedniego wpisu. Chodzi o jedno z najważniejszych spośród wszystkich “rodzajów” hula hoop, jeśli nie najważniejsze – bo dużo od niego zależy: to PIERWSZE.

Inna rzecz, że ostatnio kilka osób pytało mnie, jakie wybrać hula hoop.
Ten wpis jest dla Was, moje Drogie!

Mówicie, że w dzieciństwie kręciłyście hula hoop, ale teraz chyba nie potrafiłybyście. I zgadzam się, i nie zgadzam z tak postawioną tezą (ale bardziej się nie zgadzam). Rzeczywiście, używając hula hoop z Waszego dzieciństwa będzie ciężko powrócić do kręcenia, bo jest za małe i zbyt lekkie. A im mniejsza i lżejsza obręcz – tym większy poziom trudności. Zostawiamy je więc na później. Kto wie, może się jeszcze przydadzą?

Jeśli zaopatrzycie się w hula hoop w rozmiarze dla dorosłych, powrót do hulania to kwestia paru dni, może tygodnia. Maksymalnie dwóch. Ważne, żeby się nie zniechęcać, i jak spada – to podnosić i kręcić dalej.

Jakie powinno być to pierwsze hula hoop, żeby na dobre wkręcić się w kręcenie?

Po pierwsze: duże. Polecam średnicę do 100 cm. Dla osób średniego wzrostu (czyli do 170 cm) średnica 98 cm powinna być w sam raz. Przyjmuje się, że hula hoop idealnie dobrane do wzrostu ma tyle centymetrów, ile wynosi odległość od talii do podłogi. I chyba coś w tym jest. Mój idealny rozmiar to właśnie 98 i z takim najlepiej się czuję. Ale moje PIERWSZE miało prawie 106 cm i mimo oczywistej przesady bardzo dobrze się kręciło. Czyli na start lepiej kilka centymetrów więcej niż mniej.

Po drugie: odpowiednio ciężkie. Ale nie zbyt ciężkie! Do 0,65 kilograma wystarczy na początek. Czytałam gdzieś, że koło o wadze większej niż kilogram to duże obciążenie dla kręgosłupa, a tego uszkodzić nie chcemy. Superlekkie hula hoop dla zaawansowanych “hooperów” mają około 200-300 gramów i zdecydowanie trudniej utrzymać je kręcące się wokół ciała. Na start 400-500 gramów powinno być w sam raz. Myślę, że grubość nie ma znaczenia. Standardowa rurka ma około 3 cm grubości i taka będzie leżała jak ulał.

Ważna uwaga dla dziewczyn, którym marzy się płaski brzuch – nie dajcie się zwieść magii hula hoop “z masażerem” czyli dodatkowymi obciążnikami w postaci wypustek. Często zwykłe “bezwypustkowe” hula hoop w pierwszym kontakcie może przyprawić o siniaki, zanim zyskamy nad nim pełną kontrolę (siniakami nie należy się przejmować, ale jeśli są dotkliwe, warto zrobić sobie małą przerwę od kręcenia). O efektach stosowania “masażera” wiem tylko ze słyszenia. Mówią, że “można się przyzwyczaić”, ale… po co się torturować, skoro można się dobrze i bezboleśnie bawić, a efekty będą porównywalne?

Być może naiwnie, ale wierzę, że kalorie spalamy NIE na skutek tłuczenia brzucha kulkami i wypustkami, ale gimnastykując mięśnie podczas kręcenia, oczywiście jeśli ćwiczymy regularnie. Ale odbiegłam od tematu.

Po trzecie: w ulubionym kolorze! Jeśli tylko to możliwe wybierzcie wesoły kolor dla swojego koła, z którym chcecie się zaprzyjaźnić! Tak na pewno łatwiej będzie stawiać pierwsze kroki.

Po czwarte: nie za drogie. Cena na ogół jest wyższa, jeśli zdobienia są bardziej wyrafinowane. Jeśli planujecie swoje pierwsze treningi w plenerze, liczcie się z tym, że będzie czasami spadało na ziemię i jeśli nawierzchnia jest twarda, szybko podrapiecie błyszczące kolorowe taśmy. Plus, może się nieco odkształcić. Dlatego jest pierwsze. Przeciera ścieżki.

Gdzie się zaopatrzyć? Najlepiej w sklepach internetowych. Sporo jest kółek na Allegro. Wielu sprzedawców oferuje bardzo przyzwoite hula hoop. O dziwo, trudno znaleźć je w sklepach stacjonarnych. W sportowych można czasem natrafić na lekkie koła o stosunkowo małej średnicy (takie ok 90 cm znalazłam w Decathlonie ostatnio). O tym, co mają „na stanie” amerykańskie sklepy hula-hoperskie – napiszę później. Oj, będzie nad czym wzdychać!

To już koniec mini-wykładu. Koła w ruch!

 
Source: Hulajdusza!

Jeszcze więcej o hula-hoop na Hulajdusza!!

HULA HOOP? SAMO ZDROWIE

Wallis Franken & unknown model by DUC. Paris Vogue 1971.

Przyznaję się bez bicia, że przed zapisaniem powyższego zdania nie skonsultowałam się z żadnym lekarzem i piszę na podstawie tego, co mówi internet i co widzę w lustrze, myślę w głowie, a czuję w duszy.


Oto lista wszelkiego dobrego, wynikającego z kręcenia hula hoop.

W zdrowym ciele…

Pisze się, że ćwiczenia z hula hoop poprawiają sprawność fizyczną, zręczność (koordynacja oko-ręka) i kondycję, wzmacniają kręgosłup, nogi i ramiona oraz pomagają zrzucić zbędne kilogramy (podobno kręcąc spalamy do 600 kalorii na godzinę) tudzież zachować zgrabną sylwetkę. Hula hoop z reguły nie powoduje urazów (co najwyżej może uszkodzić przedmioty kruche wokół nas, jeśli ćwiczymy w pokoju i dajemy się ponieść…) i może być uprawiane w każdym wieku. Warunkiem jest odpowiednie dobranie obręczy do swojego wzrostu i potrzeb, oraz – oczywiście – regularny trening.

…zdrowy duch!

Korzyści natury psychologicznej to jak w przypadku każdego regularnego treningu tańca lub sportu, który nam sprawia przyjemność: wyzwolenie endorfiny, posłanie codziennego stresu w zapomnienie, poprawa nastroju oraz na dłuższą metę wzrost pewności siebie (jeśli komuś jej brakuje). Hula hoop dodaje wigoru i motywuje. Szkoli wyczucie rytmu. Podobno poprawia atrakcyjność fizyczną, a anonimowa czytelniczka forum hooping.org wyznała nawet, że stymuluje jej libido (!). Przyjemność musi być totalna, skoro każdy dostaje to co lubi: niektórych kręcenie hula hoop wycisza i wprowadza w nastrój niemal medytacyjny, innych popycha do szaleństw, mniejszych czy większych.

A jak na Was działa hula hoop?

 

PS. Zdjęcie: Wallis Franken & unknown model by DUC. Paris Vogue 1971.

 
Source: Hulajdusza!

Jeszcze więcej o hula-hoop na Hulajdusza!!