12 Sie, 2014 przez

Teoria poi dla parówek #3 – izolacje


1896786_701381043248130_857051831_n

Trochę bezwstydu – usztywnianie tego, co z natury się zgina

W poprzedniej odsłonie TPDP moim głównym obiektem skupienia były zupełnie płaskie rodzaje ruchu, w których oś obrotu znajduje się stale na jednym skraju rekwizytu, czyli spiny i antyspiny. Taki sposób kręcenia jest chyba najbardziej intuicyjny skoro od niego wszyscy prawie zaczynają – tak samo kręci się torebką, czy kluczami na smyczy.

Ilość rzeczy, które można wykręcić w takiej konfiguracji jest dosyć pokaźna. Jednak w momencie kiedy poikarz czuje spełnienie obserwując poziom swojego skilla, warto żeby zadał sobie pytanie – czy to aby na pewno wszystko i czy czegoś ciekawego nie przeoczyłem albo nie mogę się nauczyć wychodząc poza to, co już umiem? Albo inaczej – gdzie są kardynalne elementy ruchów, które już znam, a które pomogą mi wymyślić i nauczyć się nowych? – to są pytania, które trzeba sobie zadawać naprawdę często, zwłaszcza porządkując i systematyzując wiedzę w głowie.

W naszym konkretnym przypadku wystarczyć zadać sobie pytanie, czy konieczne jest żeby oś ruchu znajdowała się u jednego końca poiki, czyli w uchwycie? Wiemy oczywiście, że nie – historia innych rekwizytów – staffów, clubów, hula hoopów – pokazała dobitnie, że jest mnóstwo sposobów prowadzenia sprzętu, w których środek obrotu jest zupełnie gdzieś poza jego granicami w przestrzeni. I taki właśnie sposób prowadzenia nazywany jest izolacją – wybieramy arbitralnie abstrakcyjny punkt w przestrzeni i staramy się uczynić go bazą dla naszego ruchu tak, żeby oko widza mogło wyraźnie dostrzec to miejsce, wokół którego ‘grawituje’ poika. Rzecz jasna poika i wszystkie wymienione rekwizyty różnią się tą charakterystyczną cechą, że poika się zgina, a one nie, i to determinuje w pewien sposób zakres izolacji, które możemy na niej wykonać.

Kardynalna izolacja na poice wygląda tak:

Duże czerwonego kółko to głowica, małe żółte to uchwyt, punkt a w połowie sznurka to środek obrotu, czyli punkt, który jest tu izolowany.

Od strony praktycznej ruch izolowany od prostego ruchu wirowego różni się tym, że w normalnym spinie bity pojawiają się wtedy kiedy dłoń jest lekko ściągana w dół w momentach kiedy poika mija swoje najniższe ekstremum, a w izolacji bity pojawiają się wtedy kiedy ręka jest w górnym ekstremum trajektorii, po której się porusza. Czyli w normalnym spinie w momencie bitu poika jest na dole i ręka lekko uchyla się w dół pod działaniem ciężaru rekwizytu, w izolacji w momencie bitu poika jest na dole, a ręka na samej górze – uczucie jest tu zupełnie inne.

Oprócz tego najprostszego są jeszcze trzy rodzaje izolacji – prowadzona przez głowicę (head-led), prowadzona przez rękę (hand-led) oraz liniowa (linear). Dwie pierwsze pojawiły się w powszechnym użyciu stosunkowo niedawno i należą do tricków, które bardzo trudno opisać słowami więc nawet nie będę próbował. Zerknijcie na obrazek:

Jest trochę pogmatwany, ale spróbujmy wyłuskać, o co tu chodzi. Poprzednio punkt izolacji umieszczaliśmy w którymś miejscu sznurka – może on być bliżej lub dalej od ręki, ale większość używanych izolacji działa właśnie w ten sposób. Jednak, jak wiemy z wprowadzenia, na innych rekwizytach bez problemu możemy izolować punkty znajdujące się zupełnie poza nimi. Prowadzona przez rękę lub głowicę izolacja jest właśnie czymś takim. Na pomarańczowo jest zaznaczony uchwyt, na czerwono głowica, A to środek obrotu (izolowany punkt), zaś cały obrazek pokazuje izolację, w której prowadzi ręka. Ze względu na mechanikę, w środku pojawia się mały obszar wolny od obecności rekwizytu, który można wykorzystać np. przy wchodzeniu w kamizelkę absolutną (czyli crossera 2-go stopnia – czym są stopnie, opowiemy dużo później, przy okazji ruchów wijących – na razie warto zapamiętać tylko tyle, że kamizelka absolutna to kamizelka, w której obie ręce są zupełnie założone na siebie na piersiach).

Izolacja prowadzona przez głowicę w tym przypadku byłaby obrotem nie w lewo, ale w prawo, pozostałe parametry bez zmian. Ciekawe jest to, że jeżeli naprawdę porządnie powiększymy nasz promień obrotu tak, że wykonuje go cała wyciągnięta ręka, dostajemy coś, co nazywa się chaser, czyli ruch, w którym poika porusza się jakby na smyczy, nie jako przedłużenie ręki, ale jak ogon komety, który za nią podąża. Wygląda to mniej więcej tak:

Czerwone kółko to głowica, żółte to uchwyt, a odcinek pomiędzy uchwytem, a środkiem niebieskiego okręgu symbolizuje, rzecz jasna, rękę (przestawiłem się ostatnio na cinderellę, czyli trochę wygodniejszy program do animacji więc od teraz wygląd nowych rysunków będzie trochę inny).

Ostatni rodzaj izolacji jaki nam pozostał do omówienia to izolacja liniowa. Różni się ona od izolacji punktowej (point isolation) tym, że zamiast punktu izolujemy odcinek. Chyba najsłynniejszym przykładem takiej izolacji jest cateye, czyli ruch, w którym trajektoria poiki przyjmuje kształt elipsy i wygląda trochę jak źrenica kociego oka:

Czerwony ślad to trajektoria ręki, żółty – poiki. Niebieska linia pośrodku to trajektoria punktu, który izolujemy – oscyluje on w górę i w dół lub w lewo i prawo, zależnie od tego czy robimy pionowego, czy poziomego cateya. Warto zauważyć, że w tym ruchu ręka i poika poruszają się w przeciwnych kierunkach, tworząc antyspina o najmniejszej ilości płatków – jednobitowego (poika tylko raz na cykl zbliża się maksymalnie do ziemi względem ręki). Kolejny ma już trzy płatki i jest podstawą do zrobienia mercedesa, czyli trójpłatkowca z obwódką. Zatem, wg zasady z poprzedniego artykułu – sumujemy ilość obrotów poiki i ręki i dostajemy dosyć nieintuicyjną informację, że cateye ma dwa płatki – na pierwszy rzut oka niekoniecznie to widać.

Wahadła przeniesiemy do następnego artykułu. Podejrzewam, że tekst chociaż krótki, i tak zrobił się zbity i naszpikowany terminologią i dziwnymi rysunkami więc może lepiej mniej, a dokładniej i tak żeby każdy miał czas pomyśleć.

Na koniec jeszcze garść przydatnych linków.

Alien Jon o chaserach (z tego się uczyłem je robić, w ogóle jest to jeden z bardziej napakowanych wiedzą filmów na YT):

Kory San o izolacjach prowadzonych ręką/poiką – to samo co powyżej, tylko wytłumaczone w ruchu.

<<< TPDP #2            TPDP #4 >>>

Jezus

Więcej o Jezus

Kto mnie zna ten wie, kto nie zna nie wie ile kolorytu z życia traci. Kręcę poi i buugengami i trochę za dużo gadam i myślę.